
Dolly Parton: Gitara i audycja radiowa
Kiedy wujek Bill zobaczył, co potrafi Dolly, podarował jej prawdziwą gitarę z lombardu, wkrótce nauczył ją grać i zabrał do audycji radiowej Casa Walkera w Knoxville, aby po raz pierwszy zaśpiewała na żywo na antenie.
5 min czytania · 6-8
Posłuchaj tej bajkiBajka
Wysoko w górach Great Smoky młoda Dolly Parton wypełniała muzyką każde miejsce, w którym się znalazła. Otulona ciepłym płaszczem z łatek, siadała na drewnianych schodach ganku i brzdąkała na własnoręcznie zrobionym banjo z puszki. Jej czysty głos rozbrzmiewał w dolinie, niosąc radosne melodie aż do szumiących wierzchołków sosen.
Wujek Bill zatrzymał się na zakurzonej ścieżce i odstawił ciężką, drewnianą skrzynkę z narzędziami. Przesunął kapelusz na kark i z zachwytem słuchał, jak Dolly kołysze się w rytm muzyki i wyśpiewuje swoją pogodną, góralską piosenkę. W każdej słodkiej nucie, która unosiła się obok ganku, dostrzegał jasny blask złotej iskry – znak prawdziwej gwiazdy.
W następną sobotę wujek Bill zabrał Dolly na ekscytującą przejażdżkę ciężarówką – krętymi górskimi drogami aż do miasta. Weszli do przytulnego, skąpanego w słońcu lombardu, wypełnionego tykającymi mosiężnymi zegarami i lśniącymi mosiężnymi latarniami. Dolly z zachwytem i szeroko otwartymi oczami przyglądała się rzędom błyszczących skrzypiec oraz innym lśniącym instrumentom, wiszącym na surowych, drewnianych ścianach.
Wujek Bill ukląkł i delikatnie położył na kolanach Dolly akustyczną gitarę z polerowanego drewna. Instrument roztaczał cudowną woń słodkiego cedru i cytrynowego środka do polerowania, lśniąc w łagodnym świetle sklepowych lamp. Dolly westchnęła z zachwytu, przesuwając drobnymi opuszkami palców po lśniących, stalowych strunach, z promieniejącym uśmiechem pełnym radości.
Wujek Bill położył dłoń na ramieniu Dolly, dodając jej otuchy, i złożył wielką obietnicę. Jeśli będzie codziennie ćwiczyć i opanuje grę na swojej nowej, drewnianej gitarze, zabierze ją, by zaśpiewała na żywo w słynnej audycji radiowej pana Casa Walkera. Dolly przytuliła wypolerowany instrument do piersi, a jej serce trzepotało, wypełnione wielkimi, śmiałymi marzeniami.
W domu, na wiejskim ganku, Dolly każdego dnia ćwiczyła grę na swojej nowej gitarze. Jej drobne opuszki palców różowiały i stawały się obolałe od twardych, stalowych strun, lecz ona tylko chichotała i próbowała od nowa. Siedzący tuż obok wujek Bill cierpliwie prowadził jej dłonie, wybijając równy rytm, podczas gdy świeże górskie melodie wypełniały powietrze.
Wkrótce drobne palce Dolly z lekkością tańczyły po progach instrumentu, wydobywając z niego czyste, radosne akordy. Jej rodzeństwo zebrało się wokół nadgryzionych zębem czasu schodów ganku, tupiąc i klaszcząc w żywym rytmie. Dolly promieniała z zachwytu, a jej głos niósł się po podwórzu z nową siłą i wiejskim urokiem.
Dolly weszła do tętniącego życiem studia radiowego w Knoxville, mocno przyciskając drewnianą gitarę do swojego płaszcza uszytego z różnokolorowych kawałków materiału. Jasne reflektory pod sufitem rzucały ciepły blask na wypolerowaną podłogę i ciężkie, aksamitne zasłony. Dolly odchyliła głowę do tyłu i z zachwytem oraz szeroko otwartymi oczami wpatrywała się w górujący nad otoczeniem chromowany mikrofon, który lśnił niczym srebro pośrodku pomieszczenia.
Nad dźwiękoszczelną szybą kabiny realizatorskiej jaskrawoczerwony napis „ON AIR” nagle rozbłysł ciepłym, karmazynowym światłem. Pan Cas Walker pochylił się ku mikrofonowi, a jego donośny głos poniósł się echem po studiu, gdy zapowiadał nowego, wyjątkowego piosenkarza tysiącom wyczekujących słuchaczy radiowych w całym stanie.
Dolly wzięła głęboki oddech, poczuła pod palcami gładkie drewno gitary i pozwoliła, by wszelki niepokój ustąpił. Podeszła do lśniącego, chromowanego mikrofonu, uderzyła w struny, wydobywając dźwięczny akord, i przelała całe swoje serce w śpiew. Jej słodki, góralski głos wypełnił studio radosną mocą, rozjaśniając całe pomieszczenie.
Wśród łagodnych wzgórz Tennessee rodziny z zachwytem gromadziły się wokół swoich drewnianych odbiorników radiowych, których skale łagodnie świeciły w półmroku. Przytulne salony wypełniał rytmiczny stukot stóp, gdy słodka, góralska melodia Dolly płynęła z głośników. Tymczasem w studiu radiowym rozbłyskała światełkami centrala telefoniczna – słuchacze dzwonili, by chwalić ten nowy, pełen pogody ducha głos.
Podczas spokojnej podróży do domu przez skąpane w blasku zachodzącego słońca Góry Smocze, Dolly delikatnie trzymała drewnianą gitarę na kolanach. Gdy złociste światło oblewało łagodne wzgórza, jej serce wypełniało się szczęściem i cichą odwagą. Wiedziała, że dzielenie się swoimi piosenkami może przynieść radość całemu światu, a to był dopiero początek jej wielkiej przygody.